
W świetle najnowszych informacji z kręgów rządowych wynika, że już od 2013 roku w naszym kraju obowiązkiem szkolnym zostaną objęte wszystkie 6 – latki. W Polsce od kilku lat, odkąd pojawił się taki pomysł, trwa ożywiona dyskusja na ten temat. Każde z rozwiązań ma swoich zwolenników, nie mniejsze jednak grono i przeciwników. Zwolennicy wcześniejszego pójścia dzieci do szkół podkreślają, że jest to szansa dla tych dzieci na lepsza rywalizacje z dziećmi innych krajów, gdzie edukacja rozpoczyna się zazwyczaj wcześniej niż u nas. Na przykład w Wielkiej Brytanii dzieci zaczynają obowiązkowa edukacje już w wieku 5 lat. Mają, więc już na starcie przewagę nad dziećmi polskimi. Są stanie wyedukować się w większym stopniu, przez co maja lepszy start w życiu, większą szanse na dobre studia. Zwłaszcza w sytuacji, gdy z roku na rok świat i nauka pędzi coraz szybciej do przodu, coraz większy zakres wiedzy należy przyswoić sobie w ramach edukacji. Poza tym zwolennicy takiego rozwiązania dowodzą, że dziecko szybciej ma szanse na integracje z rówieśnikami, w czasie, kiedy jeszcze jest odważne i bardziej chętne do nawiązywania relacji z grupą. Przeciwnicy wcześniejszego posyłania dzieci do szkół argumentują, że jest to zabieranie dzieciom ich dzieciństwa, które powinno być najpiękniejszym okresem życia. Ponadto maleją przez to więzi rodzinne, dziecko zamiast być z mamą zostaje wepchnięte zbyt wcześnie w wir życia, nie zawsze przyjaznych warunków. Odbija się to negatywnie w przyszłości, dzieci mogą mieć przez to kłopoty emocjonalne. Kolejny podnoszony przez przeciwników koncepcji edukacji wczesnoszkolnej problem to brak na chwile obecna przystosowania szkół do przyjęcia w swoje mury tak małych dzieci, chodzi tu miedzy innymi o przystosowanie toalet szkolnych. Cóż, przyszłość pokaże, która ze stron miała rację w tej kwestii.







