
W roku 1999 miała miejsce reforma szkolnictwa, polegająca na utworzeniu gimnazjów. Od tego roku dzieci po ukończeniu 6 letniej szkoły podstawowej rozpoczynają naukę w gimnazjum. Już po kilku latach od rozpoczęcia tej reformy, podnoszą się w naszym kraju liczne głosy, zarówno rodziców, jak i nauczycieli, krytykujące cała reformę. Co więc najczęściej jest zarzucane nowemu systemowi edukacji powszechnej? Przede wszystkim fakt, że nie jest to dobre dla dzieci. Okres, kiedy uczą się w gimnazjum, jest to czas dojrzewania młodych ludzi, okres jeden z trudniejszych w ich życiu. Okres buntu przeciwko wszystkiemu, ale tez czas pokazania się w środowisku, chęć szczególnego zaimponowania innym, rówieśnikom. Dla wielu jest to tez okres przezywanych frustracji, rozterek, rozchwiania psychiki. I w tym właśnie najgorszym czasie następuje zmiana szkoły, wyrwanie z dotychczasowego, znanego już sobie środowiska. Zupełnie nowe otoczenie, nieznani nauczyciele, wokół inni młodzi ludzie, których akceptacje trzeba zdobyć, walczyć o nią. Wszystko to sprzyja narastaniu zachowań często bardziej agresywnych, trudnych do sformalizowania, zupełnie często irracjonalnych. Lata nauki w gimnazjum jest to praktycznie okres obejmujący właśnie ten trudny czas dojrzewania, burzy hormonów. Nauczyciele z wieloletnim stażem maja porównanie zachowania tych samych młodych ludzi obecnie, w gimnazjum, jak tez w czasie sprzed reformy, czyli w klasach VII i VIII. Większość pedagogów twierdzi, że w czasie sprzed reformy łatwiej było znaleźć właściwe relacje z młodzieżą niż obecnie, gdzie gimnazja są niebezpiecznym skupiskiem buntujących się młodych ludzi. Wiele dzieci nie potrafi się przystosować do nagłej zmiany szkoły już w wieku 13 lat, stad liczne frustracje w tym okresie czasu. Policyjne statystyki wskazują, ze najwięcej ucieczek z domu notuje się właśnie wśród gimnazjalistów. Jednak, jak przekonują władze oświatowe w naszym kraju, powrót do czasów sprzed reformy szkolnictwa jest już niemożliwy.







