
Na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat szkolnictwo w Polsce uległo dość dużym zmianom. Czy zawsze na lepsze? Czy obecna szkoła ma kształt idealnie dopasowany do naszych oczekiwań i pragnień? To pytanie zadaje sobie wielu z nas. Programy szkolne w porównaniu jeszcze z tymi chociażby sprzed kilkunastu lat są bardzo przeładowane. Lekcji jest coraz więcej, nierzadko zdarza się, ze dziecko wraca ze szkoły o godzinie 15.00 lub 16.00, oczywiście z niezwykle ciężkim plecakiem. Potem zazwyczaj dziecko biegnie na zajęcia dodatkowe: śpiew, nauka gry na instrumencie, taniec, angielski czy tez inne zajęcia, wymyślone przez nas dla dziecka, by się wszechstronnie rozwijało, by nie pozostało w tyle za innymi. W jakiejś mierze przelewany w tym momencie nasze niespełnione ambicje i aspiracje na swoje pociechy, tylko czy to zawsze dla nich jest dobre? Jest to swoisty wyścig szczurów. Dziecko niekoniecznie chciałoby w tym uczestniczyć, jeśli miałoby okazję wypowiedzieć swoje zdanie w tej sprawie. Powinien być przecież czas na zabawę, relaks, troszkę czasu tylko dla siebie. Nie mówiąc już o konieczności spędzenia wspólnie z dziećmi naszego czasu, rozmowa, zabawa, wspólne rozwijanie zainteresowań, wsłuchanie się w problemy dziecka. W szkołach często nauczyciele wymagają wykuwania na pamięć całej masy wiadomości, które nie rozwijają zupełnie dziecka w żaden sposób, a powodują tylko narastający stres, gdy nie uda im się wszystkiego przyswoić. Programy szkolne są przeładowane, za mało jest tematów wymagających zastosowania swobodnego myślenia dziecka, poszukiwania celu i odnalezienia środków do ich realizacji. Poszczególni nauczyciele traktują czasem swoje przedmioty jako najważniejsze, panuje swoista rywalizacja pomiędzy nauczycielami, kto postawi więcej jedynek lub u którego na lekcji panuje większa dyscyplina – czytaj strach. Takie postawy nie maja nic wspólnego z dobrem ucznia i powinny być piętnowane zarówno przez rodziców, jak i dyrekcje poszczególnych szkół.







